Dziecięce emocje oczami świadomego rodzica

Emocjonalność dziecka… Tu spokojnie można by napisać grubą książkę. I szczerze polecam metodę Pozytywnej Dyscypliny, która bardzo dobrze opisuje, dlaczego dziecko wyraża swoją emocjonalność w sposób, który może być dla nas niechciany czy niezrozumiały. Ale pamiętajmy – ono uczy się tego od nas. Obserwuje, jak my radzimy sobie z emocjami w trudnych życiowych sytuacjach.

Zwróć uwagę na siebie – na to, jak czasem zachowujesz się dokładnie tak, jak Twój rodzic. To nie przypadek. Już w brzuchu mamy – tak jak Ty teraz wobec swojego dziecka – przekazywane są z pokolenia na pokolenie pewne wzorce i kody: genetyczne, energetyczne, emocjonalne. Mama przekazywała Ci to, co nosiła w sobie, a tata – dołożył swój chromosom. Bądź świadoma, że niektóre zachowania Twojego dziecka nie pochodzą od niego – zostały mu narzucone.

Pozwolenie dziecku na wyrażanie swojej emocjonalności w taki sposób, jaki ono uznaje za właściwy, to ważny krok do budowania jego poczucia wartości. Dzięki temu nie czuje się inne ani gorsze, kiedy okazuje emocje, takie jak złość czy gniew. Ważne, żeby mogło je wyrażać – tak jak umie. A my jesteśmy po to, by wspólnie z nim pracować i pokazać, jak można te trudne emocje wyrażać w sposób zdrowy i bezpieczny.

Mój siedmioletni syn, Adam, gdy miał dwa latka i stracił kontakt ze swoim ojcem, przeżywał emocje tak silnie, jakby doświadczał żałoby. Nie wiedział, co się z nim dzieje. Znał tylko złość i bezradność, które wyrażał przez płacz. Wtedy zrozumiałam, że to już czas, aby zacząć z nim pracować – pomóc mu poznać wszystkie emocje i nauczyć się je wyrażać.

Do dziś jesteśmy w procesie uczenia się, jak okazywać emocje w sposób, który nie krzywdzi innych. Wpadliśmy na pomysł, by rozładowywać napięcie rzucając słoikami… w bezpiecznym miejscu, oczywiście! Ale kiedy zabrakło słoików, Adam zaproponował, że będzie zginał widelce – co kończyło się ich łamaniem i ciągłym ich brakiem. Teraz próbujemy metodą oddechów. Jest to dłuższy proces, ale nie oczekuje od razu rezultatów. Wiem, że trzeba czasu i wiem, że owoce zaczną kiełkować w swoim czasie.

Wiem, jak wielu rodziców czuje wstyd, kiedy ich dziecko zachowuje się „dziwnie” czy „niegrzecznie”, bo boimy się oceny i krytyki. Ale każdy z nas – bez wyjątku – jako rodzic przechodzi przez podobne sytuacje. Nasze dzieci odczuwają złość, gniew, irytację, frustrację – i to było, jest i będzie.

Ale możemy je wspierać i uczyć, jak żyć w miłości, jak szybko i skutecznie radzić sobie z trudnymi emocjami. To właśnie wtedy dziecko zaczyna tworzyć nowe, zdrowe nawyki.

Pamiętajmy, że za każdym buntem dziecka kryje się coś głębszego. Jeśli zachowuje się w sposób irytujący czy prowokujący – być może chodzi o potrzebę uwagi. Wtedy czuje potrzebę przynależności i stara się ją uzyskać tak, jak potrafi – bo tak się nauczyło, że wtedy je zauważasz.

Dobrze jest wtedy zapytać: „Czego teraz potrzebujesz?” albo „Co mogę dla Ciebie zrobić?”. Czasem dziecko może po prostu powiedzieć: „Chcę coś wyrazić, ale nie wiem jak”. I to też jest w porządku. Możesz wtedy odpowiedzieć: „Rozumiem, jak mogę ci pomóc, jestem w kuchni, gdybyś mnie potrzebował”.

W ten sposób pokazujesz mu, że nie jest samo i że ma Twoje wsparcie – w trudnych emocjach, w procesie dorastania do zdrowego, emocjonalnie świadomego człowieka.

Po takiej emocjonalnej „burzy” – okaż mu czułość. Zapytaj, czy chce o tym porozmawiać. Pozwól mu samemu wymyślić, co może mu pomóc – możesz też coś zasugerować.

Sami dobrze wiemy, że gdy my czujemy złość – często ją tłumimy. Bo przecież nie mówimy komuś w sklepie: „Przepraszam, teraz jestem zła i muszę to z siebie wyrzucić”, prawda? Nie zaczynamy krzyczeć – bo pojawia się wstyd.

A może czas to zmienić?

Może czas wspierać się nawzajem w tym, że jesteśmy tylko ludźmi. I od dzisiaj nie będziemy się oceniać – a zamiast tego, podchodzić do siebie i dzieci z wyrozumiałością. Bo dzieci właśnie tego uczą się od nas. I w ten sposób budujemy świadomą społeczność.

Bardzo poruszyła mnie moja własna refleksja, gdy wpisywałam osobistą dedykację w książce:
„Ludzie często mówią: Świat i ludzie są źli. Ale nikt nie mówi: Ja jestem jego częścią”.
A przecież to z nas ten świat się składa.
Jeśli chcemy go zmienić – musimy zacząć od siebie i od tych których mamy pod swoimi skrzydłami.