Podczas jednej rozmowy z pewną osobą wsłuchałam się bardzo uważnie. I nagle zobaczyłam swoje lustrzane odbicie.
Siebie sprzed kilku lat.
Brak wiary w siebie.
Niskie poczucie własnej wartości.
Kompleksy.
Mentalność ofiary.
Brak chęci do życia.
Depresję.
A co najgorsze – pustkę.
Wtedy tak bardzo pragnęłam miłości. Chciałam, żeby ktoś mnie pokochał, zrozumiał, zobaczył we mnie coś wartościowego. Byłam jak desperatka – jak dziś często się mówi.
Robiłam wszystko, żeby przy sobie kogoś zatrzymać.
Rozdawałam siebie.
Umniejszałam sobie.
Zatracałam się.
Pozwalałam się lekceważyć – byle tylko nie poczuć odrzucenia.
Bardzo bałam się, że nie mam nic do zaoferowania.
Co mogłam dać ja – dziewczyna pochodząca z biednej rodziny, niewykształcona, samotna matka, która każdego dnia zmagała się z codziennością?
Kiedy pewnego dnia powiedziałam sobie „dość”, zaczęła się moja przemiana.
Moja transformacja.
Nie tylko się odrodziłam – ja urodziłam się na nowo.
Każdy dzień zaczęłam traktować jak podarunek.
Jak kolejną szansę, by coś zmienić.
I choć często miałam wrażenie, że nic nie zrobiłam, to jednak robiłam.
Co to oznacza?
Czasem wystarczy sama chęć zmiany – to już ogromny krok.
Potem pojawiają się kolejne:
pierwszy – chęć zmiany,
drugi – uważność na swoje myśli,
trzeci – oddech,
czwarty – zmiana słów, które wypowiadam o sobie i o innych,
piąty – nienaginanie rzeczywistości. Kolejny i najtrudniejszym etapem było stanąć przed własną prawdą. Czułam się tak, jakbym znajdowała się w komnacie krzywych luster. W każdym człowieku i w każdej sytuacji widziałam odbicie części siebie – tej wypartej, niewygodnej, odrzuconej przez mnie samej.
To była prawda. z którą było mi najtrudniej się zmierzyć, ponieważ oznaczało to wzięcie odpowiedzialności za siebie. A ja przez długi czas wolałam swoje błędy, porażki, złość czy przykrość przypisywać innym, zamiast zobaczyć i stanąć przed odpowiedzialnością.
Te kilka, z pozoru banalnych, a jednocześnie niezwykle ważnych rzeczy jest fundamentem prawdziwej przemiany.
Umysł wbrew pozorom lubi zmiany. To my często wmawiamy sobie, że jest inaczej.
Kiedy podejdziemy do zmiany z ciekawością i otwartością, zaczyna ona przynosić lekkość.
A jeśli podejdziemy do niej jak do czegoś trudnego i ciężkiego – dokładnie taka się stanie.