Kiedy było tak najgorzej z moim stanem, w mojej sytuacji nie widziałam dalszej drogi, brakowało pieniędzy, pomysłów, sił…
Nie pozostało mi nic innego, jak wierzyć, że będzie lepiej. Było mi trudno zaufać, bo nauczyłam się kontroli. Wtedy był taki moment w życiu, kiedy najbardziej można się zgubić – jest mnóstwo pytań, a mało odpowiedzi, jest mnóstwo decyzji bez kontroli i możliwości zobaczenia ich rezultatu. To wtedy myślisz, że jesteś sam. Wtedy czujesz, że coś Cię woła, ale nie wiesz, która to prawdziwa droga. Boisz się ruszyć, bo nie wiesz, czy ta decyzja przyniesie kolejne cierpienie i ból. Nie wiesz, czy ta decyzja ma sens, bo już dawno ją straciłeś.
Ból jest wtedy tak silny, że nie jesteś w stanie słyszeć swojego wewnętrznego głosu. Świat nauczył nas gonitwy, świat nauczył nas presji. Myślimy, że czas nas goni, że musimy wszystko szybko. Czujesz wtedy jeszcze większe zagubienie i większą presję, bo nie wiesz, jaka jest prawda. Serce dawno przestałeś słyszeć, bo bardziej słyszysz ból, który powoduje wewnętrzny haos.
I jak wtedy usłyszeć ten prawdziwy głos?
Nie biegnij nigdzie, usiądź.
Zatrzymaj się.
Pozwól, aby wszystko, co w środku krzyczy i co wydaje się atrakcyjne, ucichło. Nawet jeśli nie masz planu, nawet jeśli nie masz pomysłu. Nawet jeśli czujesz, że Ci brakuje. Nawet jeśli teraz, czytając to, mówisz: „Tak, ciekawe, kto zapłaci rachunki” – uwierz. Byłam w tym miejscu i wciąż jestem, bo to, co robię dziś dla umysłu, dla tego świata jest totalnie niezrozumiałe ani nie ma racji bytu, ani nie ma w tym logiki. Ale ja wierzę i wierzyłam, że mój głos, który mnie do tego prowadził, miał rację. Nawet jeśli to wszystko było przeciwko całemu światu. Bo nieraz Stwórca pokazał mi, że się mną opiekuje. Nigdy nie dał mi się martwić – pieniądze zawsze się znalazły. Pieniądze zawsze były. Tylko ten świat nas pcha do tego, żebyśmy żyli w ciągłym narzekaniu i braku. a rezultat jest niewyobrażalny i przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Wiara – to ona daje nam nadzieję i pozwala nam być.
Więc jeśli tu jesteś i to czytasz, to znak, że Bóg chce abyś mu zaufał, nawet jeśli nie widzisz dalszej drogi.