Dzieci coraz częściej są przebodźcowane. Słodycze, gry, telefony, telewizja, ciągły hałas, mnóstwo informacji i atrakcji sprawiają, że ich układ nerwowy ma coraz mniej przestrzeni na wyciszenie.
I nie piszę tego po to, aby obwiniać rodziców. Sama jestem mamą i wiem, jak łatwo dziś sięgnąć po telefon, bajkę czy coś słodkiego, żeby dziecko na chwilę się uspokoiło. Jednak warto zatrzymać się i zobaczyć, czego nasze dzieci naprawdę potrzebują.
Dziecko potrzebuje nie tylko rozrywki i bodźców. Potrzebuje również nudy, ciszy, ruchu, bliskości, snu i przestrzeni na przeżywanie emocji.
Kiedy układ nerwowy jest przeciążony, dziecko może stać się bardziej pobudzone, rozdrażnione, płaczliwe, impulsywne albo mieć trudność z koncentracją. Czasami po powrocie ze szkoły czy urodzinowego przyjęcia możemy mieć wrażenie, że nasze dziecko „skacze jak kreskówka”.
To często sygnał, że dostało ogromną ilość bodźców i potrzebuje pomocy po powrocie do równowagi.
To często sygnał, że dostało ogromną ilość bodźców i potrzebuje pomocy po powrocie do równowagi.Sama widzę różnicę u moich dzieci. Kiedy wracają z miejsca, w którym było dużo ludzi, hałasu i atrakcji, ich emocje są zdecydowanie bardziej intensywne. Dlatego w domu staram się tworzyć przestrzeń, w której mogą się wyciszyć.
Nie chodzi o to, żeby całkowicie odciąć dzieci od świata. Chodzi o równowagę. Emocje dziecka nie są problemem. Są informacją.
Kiedy dziecko płacze, złości się albo czegoś nie chce, bardzo często pierwszym odruchem dorosłego jest: „Przestań”, „Uspokój się”, „Nie ma o co płakać”.
A może zamiast tego warto powiedzieć:
„Widzę, że jest Ci trudno. Jestem tutaj. Możesz czuć złość. Jednak, nie chcę żebyś skrzywdził siebie albo kogoś innego”.
Dziecko ma prawo do każdej emocji, ale nie każdemu zachowaniu możemy pozwolić, to oczywiste.
Ma prawo do złości i frustracji , ale nie ma prawa krzywdzenia.
Ma prawo płakać, ale uczymy je, jak bezpiecznie wyrażać to, co czuje.
To właśnie jest dla mnie prawdziwa nauka regulacji emocji.
Najpierw regulujemy siebie;}
Dziecko bardzo często reaguje nie tylko na nasze słowa, ale również na ton głosu, mimikę, napięcie ciała i sposób, w jaki jesteśmy obecni.
Możemy powiedzieć: „Kochanie, wszystko jest dobrze”, ale jeżeli robimy to z ogromną frustracją i napięciem, dziecko może wyczuć, że nasze ciało mówi coś zupełnie innego.
Dlatego tak ważne jest, aby najpierw zadbać o własny spokój.
Sama też nie zawsze jestem idealna. Zdarza mi się wejść w emocje mojego dziecka i wtedy bardzo szybko robi się „dym”.
Ale właśnie wtedy przypominam sobie, że to ja jestem dorosła i to ja mam większą możliwość zatrzymania się i szukania rozwiązania.
Ale właśnie wtedy przypominam sobie, że to ja jestem dorosła i to ja mam większą możliwość zatrzymania się i szukania rozwiązania.Kiedy mówię spokojnie, ciepło i z uważnością, moje dziecko zdecydowanie łatwiej wraca do równowagi.
Uważność dla dzieci
Jedną z rzeczy, które możemy wprowadzić do codzienności, jest uważność.
Na początku dziecko może się wiercić, śmiać, nudzić, a nawet złościć. I to jest w porządku. Nie oczekujmy od niego, że od razu usiądzie spokojnie i będzie medytować przez 20 minut.
Zacznijmy od kilku minut dziennie. Możemy wspólnie obserwować oddech, słuchać dźwięków, poczuć stopy na podłodze albo położyć rękę na brzuchu i zauważyć, jak unosi się podczas wdechu i opada przy wydechu.
Kolorowe medytacje dla dzieci 

Świetnym sposobem na wprowadzenie dziecka w świat uważności mogą być również kolorowe medytacje.
Dzieci mają ogromną wyobraźnię, dlatego zamiast mówić im jedynie: „zamknij oczy i oddychaj”, możemy zaprosić je do małej podróży.
Możemy poprosić dziecko, aby wyobraziło sobie określony kolor, który wraz z oddechem pojawia się w jego ciele.
Na wdechu dziecko może wyobrażać sobie, że nabiera do środka spokojny, przyjemny kolor. Na wydechu może pozwolić, aby napięcie, złość czy smutek powoli odpływały.
Możemy stworzyć całą Krainę Kolorów, w której każdy kolor ma swoją historię, charakter i zadanie.
Dziecko może wyobrazić sobie, że kolor niebieski przynosi spokój, zielony daje poczucie bezpieczeństwa, żółty przypomina o radości, a różowy otula miłością.
Nie chodzi o to, aby dziecko „pozbyło się” emocji.
Chodzi o to, aby zauważyło emocję, poczuło ją i nauczyło się być z nią w bezpieczny sposób.
Właśnie dlatego kolorowe medytacje mogą być pięknym elementem wieczornego rytuału. Kilka spokojnych oddechów, wyobraźnia, opowieść i chwila bliskości z rodzicem mogą pomóc dziecku zakończyć intensywny dzień i przygotować się do odpoczynku.
Zadbajmy o przestrzeń, w której dziecko może po prostu być!
Dzieci nie potrzebują kolejnych atrakcji przez cały dzień.
Potrzebują również chwili, w której nic się nie dzieje.
Bez ekranu.
Bez hałasu.
Bez ciągłego „chodź, zróbmy coś”.
Po prostu chwili bycia.
U mnie telewizor zniknął z domu, kiedy mój syn miał cztery lata. Słodycze również są ograniczone. Nie oznacza to, że dzieci nigdy ich nie dostają. Chodzi o świadome podejście i równowagę.
Nie musimy być rodzicami idealnymi.
Wystarczy, że będziemy uważniejsi.
Zauważmy, ile bodźców dostaje nasze dziecko każdego dnia. Zobaczmy, jak reaguje jego ciało. Czy po ekranie jest spokojniejsze czy bardziej pobudzone? Czy po całym dniu atrakcji potrafi się wyciszyć? Czy ma przestrzeń, aby powiedzieć: „Jest mi źle”?
I przede wszystkim — czy ma pewność, że kiedy pojawi się trudna emocja, nie zostanie z nią samo?
Uczę moje dzieci rozpoznawania i wyrażania emocji. Z jednym synkiem pracuje z emocjami od dwóch lat. Dziś ma osiem lat. Nadal jest bardzo emocjonalny i czasami jego emocje są gwałtowne — bo przecież jest dzieckiem. Ale coraz częściej potrafi powiedzieć, co czuje i czego potrzebuje i jak zapanować nad emocjami.
I właśnie o to chodzi.
Nie o wychowanie dziecka, które nigdy się nie złości.
Tylko o pokazanie człowieka, który wie, co zrobić ze swoją złością.
Dlatego tak bardzo lubię podejście opisane w książce „Pozytywna dyscyplina” — pokazuje ono, że możemy stawiać granice jednocześnie z szacunkiem, empatią i zrozumieniem potrzeb dziecka.
Nasze dzieci nie potrzebują idealnych rodziców.
Potrzebują rodziców, którzy potrafią się zatrzymać, zobaczyć ich emocje i powiedzieć:
„Jestem tutaj. Widzę Cię. Twoje emocje są ważne. Przejdziemy przez to razem”. 

Bo regulacji układu nerwowego nie uczymy dziecka wyłącznie słowami.
Uczymy jej przede wszystkim swoją obecnością. Polecam również „Uważność żabki”.
Ta krótka medytacja jest mega;)
Sprawmy aby naszym dzieciakom było łatwo.
Linki:
Medytacyjne kołysanki – Kraina Emocji:
Pozytywna dyscyplina:
Uważność żabki: