Żyj na pełnej petardzie. Upadaj i wstawaj.

Dar życia jest jak szansa. Kiedy ją dostajemy, to od nas zależy, w jaki sposób ją wykorzystamy. Możemy leżeć, marzyć i żyć „na niby”, albo zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby naprawdę żyć — na pełnej petardzie.

Pamiętam, jak kilkanaście lat temu przeczytałam książkę księdza Jana Kaczkowskiego „Żyć na pełnej petardzie”. To był jeden z tych momentów, które coś we mnie poruszyły. Wtedy po raz pierwszy tak mocno zapragnęłam żyć naprawdę, a nie tylko istnieć.
Odejście od męża było moim pierwszym krokiem. Nie był to łatwy krok. Po drodze pojawiły się trudności, rozstania, samotne rodzicielstwo i wiele momentów, w których musiałam mierzyć się z własnymi ranami.
Bo takie decyzje nigdy nie są łatwe, szczególnie kiedy obie osoby niosą w sobie nieuzdrowione rany. Czasem, aby zacząć żyć w zgodzie ze sobą, trzeba odważyć się zostawić to, co już nam nie służy — nawet jeśli jest to cholernie trudne.
Dziś wiem, że życie naprawdę jest darem. Ale sam dar nie wystarczy. Trzeba jeszcze mieć odwagę go przyjąć i zrobić z nim coś pięknego.
Żyć naprawdę. Czuć. Kochać. Upadać i wstawać. Próbować. Wybierać siebie. I każdego dnia wykorzystywać tę jedną, niezwykłą szansę, którą nazywamy życiem.
Odważ się zacząć od nowa. Nie musisz już wiedzieć wszystkiego. Nie potrzebujesz gwarancji. Zaufaj sobie i zrób pierwszy krok.
Ale przestań nieść to, co już nie jest Twoje.
To może być ciężar starych przekonań, obowiązek udowadniania swojej wartości, odpowiedzialność za innych albo potrzeba kontrolowania wszystkiego. Nowa Ty nie może powstać, jeśli nadal próbujesz żyć pod ciężarem starej.
Zbuduj coś prawdziwego.
Nie tylko wizję, emocję czy marzenie, ale konkretną podstawę nowego życia: decyzję, działanie, pracę, pieniądze, ciało, dom, relacje, bezpieczeństwo.
A gdyby Twoja nowa wersja powiedziała Ci to jednym głosem:
„Puść ciężar, który niesiesz, i zacznij od nowa. Nie musisz już udowadniać, że zasługujesz. Masz przed sobą nowy początek — ale tym razem zbuduj go na czymś prawdziwym”.
Najciekawsze jest to, że możesz zawsze zacząć od nowa swoją podróż. Czyli nie wygląda to jak „ucieknij od starego życia”, tylko raczej: odważ się wejść w nowe i zacznij je krok po kroku budować.
Część odpowiedzi jest jeszcze w Tobie. Możesz czegoś bardzo pragnąć, ale jednocześnie nie być do końca świadoma, dlaczego tego pragniesz albo jakie przekonanie stoi pod spodem.
 To może oznaczać, że życie nie daje Ci jeszcze tego, czego chcesz, ponieważ najpierw masz zobaczyć i uwolnić stary sposób funkcjonowania. Pytanie „Czy naprawdę chcesz tego, czego pragniesz, czy pragniesz tego, co kiedyś miało dać Ci poczucie wartości, bezpieczeństwa albo miłości?”
 Nie wystarczy czuć, wizualizować czy czekać na znak. Potrzebujesz stanąć w swojej mocy i powiedzieć: „To wybieram. I będę działać w zgodzie z tym wyborem”.
Nie chodzi o to, że nie możesz mieć tego, czego pragniesz. Być może najpierw masz stać się kobietą, mężczyzną który potrafi to utrzymać.
Przebudź się i zostaw starą siebie.
Podejmij decyzję i zbuduj nową rzeczywistość. Nie tylko „czuję”, ale również „działam”. Nie tylko „wierzę”, ale „buduję”.