Od wielu ludzi słyszę teraz: „Mamy okropne czasy. Czasy są straszne. Ta młodzież jest okropna”. Ale nikt nie siądzie i nie przeanalizuje, jakim ja człowiekiem jestem. Nie przyjrzy się sobie, tylko woli zgonić na męża, teściową, matkę, ojca. Albo, co gorsza, usprawiedliwia złe zachowanie swojego rodzica, dziecka czy kogoś bliskiego. Ni o to chodzi, że mamy obwiniać kogoś, ale nie zgadzać się na pewne zachowania. Nie jest też ważne jak zrobiliśmy, jak postąpiliśmy, ważne jest, że coś zmienimy i zrobimy inaczej niż zwykle. Bo ważne jest dziś, wczoraj to przeszłość, dziś jest teraźniejszość i to ona tworzy przyszłość. Nie mamy być idealni, mamy być czuli. Nie można być dobrym człowiekiem i czuć nienawiść do drugiego albo czuć nienawiść do siebie samego. Nie możemy powiedzieć, że jesteśmy w porządku, mówiąc o drugiej osobie poza jej obecnością, udając niewinne zastrzeżenia. Nie możemy mówić, że jesteśmy dobrymi ludźmi, kiedy omijamy siebie, czując oddzielenie, kiedy jesteśmy ze sobą połączeni. Nie możemy powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi, blokując się na przepływ miłości drugiej osoby, bo jesteśmy jednością. Nie chodzi o miłość poprzez złudne pożądanie. Tylko chodzi o miłość, która płynie delikatna niczym dotyk motyla. Nie chodzi o współczucie, kiedy potrzebujemy. Chodzi o to, że wychodząc na ulicę, patrzysz na drugą osobę, jakbyś widział siebie. Witasz się z jak najlepszym przyjacielem. Chodzi o to, że ustępując miejsce w kolejce, czujesz ogromną wdzięczność, że możesz to zrobić dla siebie i dla niej. Chodzi o tę miłość, kiedy wychodząc na ulicę, obca osoba mówi, że ma urodziny, a Ty ogłaszasz to innym i celebrujesz ją dobrym gestem, słowem, jakby była Twoim najlepszym bliskim. Wyobrażacie sobie taki świat? Ja chcę być taką osobą. Chcę mieć tyle życzliwości i miłości w sobie, aż moja miłość będzie sięgać gwiazd. I życzę, aby każdy, kto to przeczyta, poczuł miłość w sobie, bo zapomnieliśmy, że my jesteśmy miłością. I powstaliśmy z miłości, i miłość nas stworzyła. Tak powstała nasza dusza. Zastanawiałeś się kiedyś, jak powstała Twoja dusza? Właśnie nie rozumiem jednego. Dlaczego ludzie zatracili się tak w swoim egoizmie, że zapomnieli o tym, kim są i skąd pochodzą? I nie ma dla nich nic ważniejszego prócz skupienia tylko i wyłącznie na posiadaniu. Świat nie potrzebuje więcej złości, gniewu ani chciwości kobiet i mężczyzn pełnych sukcesu, oddzielonych od siebie. Świat nie potrzebuje zemsty. Świat potrzebuje miłości i jedności, jednego plemienia. Wiecie, że ta planeta, Ziemia, jest tak naprawdę ziemią, która nazywa się miłością? A są tu wojny. Zazdrości. Sąsiad buduje mur, aby sąsiadka go nie widziała. A może wszyscy zbudujmy na nowo nasze plemię — plemię jedności i miłości, zaczynając od siebie? Powrót do siebie to właśnie to — jest powrót do swojej miłości. Pisząc ten tekst, jestem prowadzona przez tych, których wzywacie do pomocy w walce ze złem. Archanioł Michał od początku był ze mną. Do dziś daje nam siłę, odwagę i ochronę i prosi, abyś go wezwał, kiedy tylko potrzebujesz. Nie ma limitu. Nie ma mniejszych czy większych spraw. Kiedyś, na początku, zanim słyszałam ich prowadzenie, komunikowałam się z nimi za pomocą znaków i liczb. Jednego dnia, kiedy czyściłam swój umysł, wyłapywałam moje myśli w ciągu dnia. Siedziałam na ławce i wpadały mi niechciane myśli. I wezwałam Archanioła Gabriela, bo on pomaga oczyścić nam myśli oraz uczucia. Oczywiście trzeba być w totalnym zaufaniu, aby on mógł to zrobić, i trzeba wyrazić zgodę, bo nie może on zrobić nic przeciwko nam. Poprosiłam go wtedy o pomoc. Za chwilę przyszło mi uczucie, że nadużywam ich pomocy. Zobaczyłam wtedy numer, już nie pamiętam jaki, bo było to 4–5 lat temu. Zignorowałam. Potem zobaczyłam kolejny, ten sam. Zignorowałam i ponownie ten sam. To już wiedziałam, że chcą mi coś przekazać. Sprawdziłam, co to znaczy, i odpowiedź była: nie ma limitu i ograniczeń w otrzymywanej pomocy. Więc mam się nie martwić. Rozpłakałam się, bo poczułam wsparcie i poczułam miłość, że nie jestem sama, że jestem ważna. To dawało mi skrzydła, dawało mi dużo siły i chęci do pracy nad sobą. Pragnęłam więcej dowiedzieć się o sobie, więcej zmiany. Pamiętam ten moment praktykowania wdzięczności. To do dziś jedna z trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna — moja świadomość. Poznałam również ludzi, którzy w nic nie wierzą. To jak patrzą na siebie — nie widzą w tym cudu? To Ty jesteś cudem. Jak Twoje serce bije, które jest osobnym organem w jednym, połączonym ciele. Każda komórka Twojego ciała, która oddycha, żyje. Twój umysł, który jest cudownym narzędziem manifestacji swoich pragnień i marzeń. Uczucia, które są pięknym darem. Nie jest łatwo pracować nad sobą, bo to wymaga przyznania się do swoich cieni, błędów, powiedzenia „przepraszam”, „dziękuję”. Przyznania się, że w drugiej osobie, która Cię denerwuje, widzisz część siebie, ale do innej osoby. Zrobienia kroku i powiedzenia komuś, że ktoś jest ważny. Pojednania z nienawiści do miłości do drugiej osoby. Pójścia do teściowej i powiedzenia jej, że jest cudowna.