Pokochaj siebie – co to właściwie oznacza?
Jakie mamy przekonania na temat miłości własnej? I czym w ogóle jest kochanie siebie?
Często podczas sesji z klientami widzę, że jest brak miłości własnej. W odpowiedzi słyszę zaprzeczenie. Wtedy zadaję kilka prostych pytań:
Czy się oceniasz?
Czy się krytykujesz?
Czy się obwiniasz?
Czy ciągle od siebie wymagasz?
Czy doceniasz siebie?
Czy myślisz o sobie dobrze?
Czy mówisz o sobie dobrze?
Czy w trudnych chwilach – kiedy coś Ci nie wyjdzie, kiedy poniesiesz porażkę – wspierasz siebie, czy raczej krytykujesz?
Najczęściej odpowiedź brzmi: „nie”.
No właśnie. Skoro kochasz siebie, to czy nie powinnaś/powinieneś być dla siebie osobą wspierającą, współczującą, a nie oceniającą?
Miłość jest bezwarunkowa. Można powiedzieć: miłość to „bez warunków”. Nie stawiam sobie warunków, by być dla siebie dobrą/dobrym.
Miłość nie jest czymś, co przychodzi przez wysiłek. Miłość jest lekkością.
Oczywiście – wymaga pewnego zaangażowania i uwagi, ale nie z pozycji ciężaru czy przymusu.
To raczej świadomy wybór:
by być dla siebie łagodną/łagodnym, by stanąć po swojej stronie, by traktować siebie tak, jak traktujesz kogoś, kogo naprawdę kochasz.
Miłość do siebie nie zaczyna się od uczucia. Zaczyna się od decyzji, jak będę siebie traktować każdego dnia. Polega na tym, że jesteś po swojej stronie – nawet wtedy, gdy upadasz. Brak miłości do siebie nie zawsze boli w oczywisty sposób.
Czasem wygląda jak perfekcjonizm, nadmierne wymagania, brak odpoczynku, zgadzanie się na za dużo. Zatracanie się w miłości i szukanie w innych potwierdzenia, czy można nas kochać i za co jesteśmy kochani. To, jak traktujesz siebie dziś, często jest echem tego, jak byłaś/byłeś traktowana/y kiedyś.
Jeśli nikt Cię nie wspierał – nauczyłaś/eś się siebie krytykować. Jeśli nikt nie dawał Ci czułości – możesz nie umieć dać jej sobie. I najważniejsze:
Ale to nie znaczy, że nie możesz się tego nauczyć. Kochać siebie to:
– mówić do siebie z szacunkiem
– pozwalać sobie na błędy
– stawiać granice
– odpoczywać bez poczucia winy
– wybierać to, co mi służy, a nie tylko to, co jest wygodne dla innych.
Jeśli nie jesteś dla siebie wsparciem, to kto ma nim być?
I jeśli nie teraz… to kiedy?
Twoja gotowość to decyzja, którą podejmujesz każdego dnia.
Co jeśli dasz sobie miłość? Wtedy stajesz się pełnią — nie jesteś kimś, kto szuka miłości na zewnątrz, lecz stajesz się całością. Wtedy w każdym aspekcie życia wszystko płynie tak, jak powinno. Codzienność staje się darem. Relacje stają się cudem. A każdy dzień jest błogosławieństwem.
To właśnie jest to, do czego wewnętrznie dąży człowiek — do dobrostanu, do stanu zwycięstwa. Tylko że to zwycięstwo nie jest tym, co przedstawia świat. To nie jest wygrana ani prezent. To coś w rodzaju stanu „bycia”.
Jeśli chciałbyś/abyś przewodnik, który pomoże Ci przejść drogę do pokochania siebie, to przygotowałam dziennik na 345 dni. Link do sklepu poniżej;)
https://powrot-dosiebie.pl/product/pokochaj-siebie-dziennik-transformacji-wewnetrznej-4/