Kiedy jesteśmy wdzięczni i mamy poczucie wdzięczności, automatycznie stajemy się tego magnesem. Działa to też odwrotnie — jeżeli marudzimy, czujemy i myślimy, że czegoś nam brakuje, również stajemy się magnesem na brak.
Dlatego praktykowanie wdzięczności jest zmianą stanu i zmianą naszej wibracji.
Oczywiście, jeżeli myślimy i czujemy brak, będziemy jeszcze bardziej zauważać brak. Jeżeli poczujemy wdzięczność, automatycznie zaczynamy czuć, że niczego nam nie brakuje i rzeczy same do nas napływają w naturalny sposób.
Dziś dostałam pytanie od jednej kobiety: jak zacząć wszystko od nowa i wyjść z depresji?
Kiedy ja byłam w depresji, odeszłam od męża i zostałam sama z dziećmi. Również miałam poczucie, że to już koniec. Nie widziałam możliwości ani żadnych perspektyw.
Byłam w trakcie rozwodu i świeżo po powrocie do Polski. Moje najmłodsze dziecko miało roczek, a ja wróciłam dla mojej babci.
Pewnego dnia miałam ostatnie 50 zł w portfelu i nie wiedziałam, czy mam zatankować paliwo, bo dowoziłam dzieci 10 km do szkoły, czy kupić jedzenie.
Zadzwoniła do mnie pani, która wykonywała takie oczyszczanie energetyczne, jakie ja robię dziś, i powiedziała do mnie: „Bądź wdzięczna”.
Poczułam się tak rozczarowana, wściekła i sfrustrowana. Pomyślałam: „Za co ja mam być wdzięczna? Przecież nie mam pieniędzy, jestem sama z dziećmi i nie wiem, co będzie dalej”.
Pojechałam kupić zeszyt. Wróciłam do domu, usiadłam, zatrzymałam się i zaczęłam szukać rzeczy, za które mogę być wdzięczna.
Na początku zaczęłam wymieniać: tego nie mam, tego mi brakuje, tego potrzebuję…
Nie zauważyłam, że cały czas jestem w poczuciu braku. Szukałam tego, czego nie mam, zamiast zauważyć to, co już mam.
Pamiętam, że wymieniłam wtedy trzy rzeczy, za które byłam wdzięczna:
Za moje łóżko.
Za kawę.
Za widok — bo kochałam patrzeć na drzewo, które było przed domem.
Na drugi dzień wymieniłam to samo. Trzeciego dnia również. I kolejnego.
Po około dwóch tygodniach zaczęłam dostrzegać więcej rzeczy. A po kolejnych dniach jeszcze więcej.
Pewnego dnia zapisałam trzy kartki w zeszycie, za co jestem wdzięczna.
I nie było to już tylko wymuszanie i wyszukiwanie rzeczy. Po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę czułam wdzięczność za te wszystkie rzeczy, które miałam.
Przyszła do mnie klientka. Bo naturalnie zaczęłam mieć więcej. Pracowała w opiece społecznej. Powiedziała mi o świadczeniu opiekuńczym, ponieważ opiekowałam się moją babcią.
Złożyłam wniosek i dostałam 3 tysiące złotych. Dało mi to pewną stabilizację na czas, w którym mogłam odnaleźć się w Polsce. Mogłam również zająć się swoją depresją i rozwojem.
Obiecałam sobie wtedy, że wyjdę z depresji, że będę wdzięczna za każdą minutę mojego życia i że będę bogata. To tak w skrócie. Oczywiście, historia jest długa i mam wrażenie, że to niekończąca się opowieść. Wzloty upadki, i jeszcze raz wzloty upadki. Ale ja, się nie poddawałam, po każdym upadku, wstawałam silniejsza i bardziej doświadczona. Bo wiedziałam dlaczego to robię. Ta obietnica, ten wewnętrzny głos, który pragnął żyć, żyć i cieszyć się życiem.
Kiedy otwierasz się na zmiany, one same zaczynają pojawiać się w Twoim życiu.
Osoba powie Ci coś, co zaprowadzi Cię do zmiany Twojego myślenia. Znajdziesz wpis, książkę albo rolkę, która poruszy w Tobie coś ważnego.
Tylko otwórz się na zmiany i pozwól, aby Wszechświat Cię prowadził.
Jedynym Twoim zadaniem jest otworzenie się na zmianę, zmiana swoich myśli, słów i uczuć oraz zaufanie.
To tyle i aż tyle.
Bo to nigdy nie chodzi o pieniądze. To Twoje wnętrze ma stać się bogactwem.
O tym więcej przeczytasz w moim wpisie „Prawo przyciągania i metoda lustra”.